Pierwszą turę przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie wygrał Łukasz Gibała z komitetu Kraków dla Mieszkańców. Uzyskał poparcie 36,38 proc. Zagłosowało na niego przeszło 93 tys. osób. Frekwencja wyniosła 43,50 proc.
- Szczególnie cieszy mnie, że tak wielu mieszkańców naszego miasta nie uległo tej perswazji, nie uwierzyło w obietnice polityków warszawskich. To bardzo ważne, bo samorząd powinien być z dala od wielkiej polityki - podkreślił Gibała podczas wieczoru wyborczego.
Dziękując i gratulując wszystkim Krakowianom, którzy wzięli udział w wyborach, zapowiedział, że wraz ze swoimi współpracownikami nie osiada na laurach, bo drugi, decydujący etap "walki o Kraków dla mieszkańców" nastąpi za dwa tygodnie. Jego zdaniem trzeba zrobić wszystko, żeby Kraków należał do mieszkańców, aby - jak wyliczał - przywrócić nadzieję i normalność, posprzątać bałagan, zakończyć partyjniactwo, aby nie było równych i równiejszych, żeby jak najdalej od Krakowa odsunąć niszczącą społeczeństwo i rodziny polaryzację.
W drugiej turze wyborów, zaplanowanej na 11 października, Gibała zmierzy się z senator Moniką Piątkowską. Na popieraną przez KO i PSL kandydatkę głos w niedzielę oddało 76 514 osób, co przełożyło się na wynik 29,91 proc.
- Dzisiaj się cieszymy, a od jutra ruszamy do ciężkiej roboty - powiedziała Piątkowska na wieczorze wyborczym. Zaznaczyła, że nadchodzące dni mogą być trudne także ze względu na hejt towarzyszący kampanii.
- Jesteśmy na to przygotowani. […] Bo to będzie walka o Kraków albo bezpieczny, stabilny, przewidywalny, Kraków, który chce dokonać zmiany w drodze ewolucji spokojnie i transparentnie - albo Kraków, gdzie zapanuje chaos, albo Kraków, gdzie będziemy obserwowali podpalanie miasta, gdzie będziemy mogli obserwować masowe zwolnienia, które są zapowiadane - mówiła Piątkowska.
Trzeci wynik w głosowaniu uzyskał Michał Drewnicki (PiS) z poparciem 17,50 proc. (44 772 głosy), a czwarty Aleksandra Owca (Razem) - 6,91 proc. (17 684 głosy). Na Darię Gosek-Popiołek (Lewica) głos oddało 4,81 proc. wyborców (12 303 głosy), na Michała Klimka (Konfederacja Korony Polskiej) - 4,11 proc. (10 523 głosy), a na Sławomira Pietrzyka (Socjaldemokracja Polska) - 0,37 proc. (947 głosów).
Przedterminowe wybory w stolicy Małopolski to efekt odwołania w maju w drodze referendum Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta. W ostatnim tygodniu kampanii ze startu zrezygnował inicjator tego referendum Jan Hoffman. Głosy oddane przy jego nazwisku zostały uznane za nieważne. Także na stronie PKW przy jego nazwisku widnieje 0 proc.
Oficjalne wyniki przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie, które podała Państwowa Komisja Wyborcza po zliczeniu głosów z wszystkich lokali, nie zmieniły stosunku z pierwszych sondaży, ale pod względem szczegółowych wyników znacznie się od nich różnią.
Sondaż exit poll przeprowadzony przez Ipsos dla TVP, TVN i Polsatu wskazywał w niedzielny wieczór na zwycięstwo Gibały z wynikiem 36,6 proc. głosów. Według exit pollu Piątkowska uzyskała wynik 24,4 proc. - o ponad 5 punktów procentowych niższy niż ostateczny. Różnice widać było także w rezultatach innych kandydatów. Zgodnie z badaniem Drewnicki (PiS) miał poparcie 19,6 proc., na Aleksandrę Owcę (Razem) zagłosowało 8,7 proc. Krakowian, na Darię Gosek-Popiołek (Lewica) - 6,1 proc.
"Kompromitacja IPSOS. Po co jeszcze ktoś płaci za sondaże tej firmy? Zaniżyli wynik kandydatki KO o 6 punktów procentowych w sondażu exit poll. To jest absurdalna pomyłka. Spowodowali, że działacze PiS przez cały wieczór komentowali wynik 20%, a wyszło 17%, a Razem cieszyła się z 8.7%, a wyjdzie ponad 6%. To kolejna wtopa tej firmy" - skomentował wyniki exit poll Ipsos Roman Giertych.
"Exit Ipsosa zapowiada się na największą porażkę wyborów. Z całym szacunkiem dla zacnej firmy, ale pora dać sobie spokój na jakiś czas. Wiele to zasadniczo nie zmienia, Gibała wciąż musi przejechać ze dwa klasztory w ciąży, żeby przegrać, ale machnąć się o 5+ pkt. na kandydatce..." - napisał z kolei na X Michał Danielewski, wicenaczelny serwisu Polityka.pl.
- Z reguły jest tak, że wyborcy Koalicji Obywatelskiej nie odmawiają udziału w badaniu. Tym razem mieliśmy do czynienia z innym zachowaniem - tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl Paweł Predko, dyrektor operacyjny Ipsos.
Redagował Jan Latała
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!