Konferencja Odbudowy Ukrainy odbędzie się w najbliższy czwartek i piątek w Gdańsku. Wiadomo już, że na wydarzeniu nie pojawi się prezydent Wołodymyr Zełenski, ukraiński rząd ma reprezentować premierka Julija Swyrydenko. To efekt konfliktu dyplomatycznego, którego pierwotną przyczyną było nazwanie jednej z jednostek ukraińskiej armii mianem "bohaterów UPA".
Onet opisuje kulisy starcia między Tuskiem i Nawrockim w sprawie konferencji w Gdańsku. Według jednego z rozmówców z Kancelarii Premiera Nawrocki "ewidentnie chciał doprowadzić do napięcia w relacjach z Ukraińcami i odwołania przyjazdu Zełenskiego na konferencję do Gdańska". Właśnie z tego powodu Nawrocki miał ogłosić decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu dopiero tydzień przed konferencją.
Na Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku pojawi się kilkunastu szefów państw i rządów, oficjalne delegacje mają przyjechać z ponad 50 krajów. Udział wezmą m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, szef Rady Europejskiej Antonio Costa i premier Czech Andrej Babis. "Politycznie to niekorzystne dla Nawrockiego, bo przeczy jego teoriom, że Tusk jest ignorowany przez państwa UE i nie ma wpływu na negocjacje dotyczące przyszłości Ukrainy" - podkreśla Onet.
Cytowani przez portal rozmówcy zwracają też uwagę na kolejność wydarzeń. W ubiegłym tygodniu Koalicja Obywatelska musiała mierzyć się z negatywną reakcją społeczną na doniesienia o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Chodzi m.in. o możliwe przyjmowanie pacjentów poza kolejnością oraz sposób rozliczania pracy byłego koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka.
Dlatego, według Onetu, decyzja Nawrockiego, by w piątek wieczorem, po dwóch tygodniach zwlekania, ogłosić odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego, z punktu widzenia prawicy była nielogiczna. Działania prezydenta przykryły bowiem aferę medyczną.
- Dla PiS i Nawrockiego kłopotem jest to, że nie zdołali zablokować udziału Polski w unijnym programie finansowania zbrojeń SAFE. Uważają to za swą porażkę, bo rząd może politycznie zyskać na SAFE. Nawrocki i Kaczyński chcą doprowadzić do fiaska gdańskiej konferencji, bo zakładają, że może tam dojść do podpisania umów na udział Polski w odbudowie Ukrainy. To byłby znów punkt dla Tuska - mówi rozmówca Onetu z Kancelarii Premiera.
Cytowani w artykule współpracownicy premiera zaznaczają także, że Zełenski dobrze rozumie cel Nawrockiego i dlatego odesłał order do Polski, nie czekając na podpis Tuska. - Zełenskiemu chodziło o to, żeby premier nie musiał zatwierdzać decyzji Nawrockiego o odebraniu orderu [Odebranie przez prezydenta orderu formalnie wymaga kontrasygnaty premiera - red]. To wciągnęłoby Tuska w polityczną wojnę i dodatkowo zaostrzyłoby relacje polsko-ukraińskie - tłumaczą.
We wtorek, przed posiedzeniem rządu Tusk rzeczywiście podkreślał, że "mając na uwadze strategiczne bezpieczeństwo i interes Polski, nie przyłoży ręki do podsycania napięcia w relacjach polsko-ukraińskich". Premier zaznaczył także, że Konferencja Odbudowy Ukrainy w Gdańsku odbędzie się "niezależnie od tego, kto psuje nam robotę w tej chwili w Warszawie i w Kijowie".
- Przygotowaliśmy na konferencję i pomogliśmy przygotować 200 porozumień i umów. Mówimy o setkach miliardów dolarów i to nie są polskie pieniądze, tylko to będą pieniądze do wydania, także przez polskie firmy w Ukrainie, po zakończeniu wojny - podkreślił Tusk.
- Zełenski podjął właściwą decyzję. Jego przyjazd budziłby ogromne emocje. Z drugiej strony ranga premiera jako szefa delegacji jest nie do podważenia. W Gdańsku podpiszemy naprawdę ważne umowy - mówi "ważny minister zaangażowany w kontakty z Ukrainą", cytowany przez Onet.
Również rzecznik MSZ Maciej Wewiór zaznaczył, że udział Swyrydenko jest "potwierdzeniem najwyższego szczebla ze strony ukraińskiej". Z kolei Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił, że rezygnacja ukraińskiego prezydenta z udziału w wydarzeniu wystawia premiera Donalda Tuska "na pośmiewisko". "Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz" - przekazał Przydacz we wpisie.
Prezydent Ukrainy już kilka dni temu sugerował, że jego zdaniem w odebraniu mu orderu widzi jedynie kwestię polityczną. - W 2027 r. odbędą się w Polsce wybory parlamentarne. Prezydent walczy o stanowisko premiera dla swojej partii PiS z premierem Tuskiem. Nie mamy z tym nic wspólnego, to ich wewnętrzna sprawa - mówił Zełenski.
Porównał również działania Nawrockiego do tego, "co robił Orbán". - To zła droga. Uważam, że to się źle skończy - oświadczył prezydent Ukrainy. - Wołodymyrze drogi, panie prezydencie, spór w ogóle nie dotyka wewnętrznych kwestii Polski. Te nie istnieją, bo wszyscy Polacy wiedzą i rozumieją, ile zła zrobili Polsce, Polkom, Polakom, polskim dzieciom ukraińscy nacjonaliści. Wszyscy patrioci rozumieją, ile zbrodni ukraińscy nacjonaliści dokonali na ziemiach Polski, jak były to dramatyczne chwile - odpowiedział na słowa Zełenskiego Nawrocki.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!