Banner
Newsy 10.07.2026 11:00 przez Redakcja 5 min czytania 12 wyświetleń

25 lat zmian na lubońskich placach zabaw

25 lat zmian na lubońskich placach zabaw

Babcine notatki – 25 lat zmian na lubońskich placach zabaw.W minionym roku moje życie zmieniło się bardziej, niż mogłam się spodziewać – zostałam babcią. I powiem szczerze, że oprócz ogromnej radości zyskałam też zupełnie nowe spojrzenie na świat. A konkretnie na place zabaw.

Ta perspektywa jest dla mnie szczególnie ciekawa, bo mogę porównywać nie tylko place zabaw w Luboniu z tymi w okolicznych gminach, ale także dzisiejszy Luboń z tym sprzed ćwierć wieku. Przed 25 laty przemierzałam te same miejsca z własnymi dziećmi. Dziś wracam tam z wnuczką i widzę, jak wiele się zmieniło – zarówno na lepsze, jak i w obszarach, które wciąż można udoskonalić.

Przez ostatnie miesiące najpierw woziłam wnuczkę w wózku, a teraz coraz częściej dreptam za nią krok w krok. Przy tej okazji odwiedziłyśmy chyba wszystkie place zabaw w Luboniu i niemało tych w okolicznych miejscowościach. Dzisiaj wystarczy mi jeden rzut oka, by ocenić takie miejsce. Od razu widzę, czy ktoś projektował je z myślą o dzieciach i ich rzeczywistych potrzebach, czy po prostu zamówił efektowny zestaw z katalogu i ustawił go na placu.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że Luboń w ostatnich latach bardzo się zmienił na plus. Place zabaw są zadbane, estetyczne i bezpieczne. Widać, że miasto inwestuje w miejsca dla najmłodszych i naprawdę o nie dba.

Największym plusem jest bezpieczeństwo. Większość placów jest ogrodzona, a każdy, kto opiekuje się ruchliwym maluchem, wie, jak ważne jest to rozwiązanie. Człowiek może na chwilę odetchnąć, nie martwiąc się, że dziecko nagle wybiegnie na ulicę.

Bardzo podoba mi się też ilość zieleni. Drzewa dają cień w upalne dni, a przecież latem to właśnie cień jest na wagę złota. Urządzenia są w dobrym stanie, nie widać zaniedbań ani uszkodzeń. Są ławki, są kosze na śmieci, jest porządek. Naprawdę trudno się do czegoś przyczepić.

Ale jest też druga strona medalu.

Mam czasem wrażenie, że większość placów projektowano z myślą o starszych dzieciach, a o tych najmniejszych trochę zapomniano. A przecież między rocznym maluchem a sześciolatkiem jest przepaść. Tymczasem na wielu placach królują wysokie konstrukcje, wielkie zjeżdżalnie, mostki linowe i ścianki wspinaczkowe. Wygląda to efektownie, tylko że dla dziecka, które dopiero nauczyło się chodzić, jest praktycznie niedostępne.

Widzę to po swojej wnuczce. Patrzy z zainteresowaniem na takie konstrukcje, chce wejść, chce spróbować, ale zwyczajnie nie ma jak. W efekcie rodzic albo babcia przez cały czas asekurują dziecko na urządzeniach, które nie są przeznaczone dla jego wieku. Brakuje prostych rozwiązań: niskich podestów, łagodnych schodków, małych zjeżdżalni czy urządzeń rozwijających sprawność najmłodszych.

Kolejna rzecz to rozmieszczenie poszczególnych stref. Najbardziej rzucają mi się w oczy piaskownice. Sam piasek jest zazwyczaj świetny – czysty, zadbany i regularnie wymieniany. Tylko dlaczego tak często piaskownica stoi w pełnym słońcu?

Nieraz widziałam sytuację, gdy duże konstrukcje dla starszych dzieci schowane są pod drzewami, a piaskownica, gdzie maluchy siedzą najdłużej, znajduje się na środku rozgrzanego placu. W lipcu czy sierpniu po prostu nie da się tam wytrzymać. A przecież wystarczyłoby czasem przesunąć ją kilka metrów dalej.

Brakuje mi też wyraźniejszego podziału przestrzeni. Bywa, że obok miejsca przeznaczonego dla najmłodszych znajdują się duże huśtawki, z których korzystają starsze dzieci. Przy odrobinie nieuwagi łatwo wtedy o bolesne zderzenie.

Jednocześnie są w Luboniu miejsca, które pokazują, jak można połączyć rekreację dla całych rodzin z atrakcyjną przestrzenią do zabawy. Najlepszym przykładem jest teren rekreacyjny na Wzgórzu Jana Pawła II, zwanym również Wzgórzem Papieskim.

To miejsce ma ciekawą historię. Powstało na początku XXI wieku podczas budowy autostrady A2, kiedy z ziemi pozostałej po pracach usypano charakterystyczne wzniesienie przypominające kopiec. Z biegiem lat teren ten przekształcił się w jeden z najciekawszych punktów rekreacyjnych w mieście.

Pamiętam, że już kilka lat temu zachwycała się nim Gosia z portalu „Z Dzieckiem Do”, która opisywała Wzgórze jako miejsce przyjazne rodzinom, z dużą ilością przestrzeni do spacerów, jazdy na rowerze, hulajnodze czy rolkach. Mimo upływu lat jej opinia pozostaje aktualna. Park stale się rozwija, pojawiają się nowe alejki, nasadzenia i kolejne elementy infrastruktury. Dziś jest to bez wątpienia jeden z najbardziej atrakcyjnych terenów rekreacyjnych w Luboniu.

Oczywiście nadal młode drzewa nie zapewniają jeszcze tyle cienia, ile chciałoby się podczas letnich upałów, ale to problem, który rozwiąże czas. Już teraz miejsce robi bardzo dobre wrażenie swoją przestrzenią, pomysłowym zagospodarowaniem i możliwością aktywnego spędzania czasu przez całe rodziny.

Mimo kilku uwag uważam, że lubońskie place zabaw mają ogromny potencjał. Są czyste, bezpieczne, pełne zieleni i naprawdę mogą być powodem do dumy. Chciałabym tylko, żeby przy kolejnych inwestycjach ktoś spojrzał na nie oczami roczniaka, dwulatka i ich opiekunów.

Bo plac zabaw nie powinien być tylko ładny na zdjęciu czy w katalogu. Powinien przede wszystkim służyć dzieciom. Tym najmniejszym również. A wtedy zadowoleni będą wszyscy – maluchy, rodzice, dziadkowie i babcie takie jak ja.

Fot. 1. Plac zabaw na Wzgórzu Jana Pawła II w Luboniu   fot. Zb. GL

Beata Spychała

Źródło: www.gazeta-lubon.pl

Udostępnij artykuł

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!