Kardynał Stanisław Dziwisz zeznawał w poniedziałek jako świadek w procesie w sprawie pozwu Janusza Szymika. Mężczyzna domaga się 20 mln zł od Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim. Gdy był ministrantem, proboszcz - ks. Jan W. - wykorzystywał go seksualnie. Dziwisz wcześniej dwukrotnie nie stawiał się w sądzie. Teraz zeznał, że nie posiadał wiedzy o sprawie. Kardynał Stanisław Dziwisz stawił się w poniedziałek w przed krakowskim Sądzie Okręgowym w roli świadka .
Sprawa dotyczy pozwu Janusza Szymika z połowy czerwca o 20 mln zł zadośćuczynienia od Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim. Szymik w latach 1984-1989 - jako nieletni ministrant - był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza, księdza Jana W. Stanisław Dziwisz zeznawał w sądzie. Chodzi o molestowanie ministranta - Znałem wszystkich księży diecezji, jak byłem sekretarzem, kapelanem arcybiskupa (Karola - red.) Wojtyły.
Wzywałem ich na audiencje, ale nie miałem z nimi kontaktów osobistych, ani towarzyskich - stwierdził 87-letni kardynał w sądzie, po przyrzeczeniu mówienia prawdy. Dziwisz przyznał, że nie miał żadnej wiedzy o sprawie molestowania 12-letniego wówczas ministranta przez księdza Jana W., sekretarza kardynała Franciszka Macharskiego . Drugi z duchownych w tamtym momencie był arcybiskupem metropolitą krakowskim. - Żyliśmy w przyjaźni, ale nie polegała na tym, żeby on mi mówił o wszystkich sprawach diecezjalnych – zaznaczył.
Jan Nalepa
Źródło: www.polsatnews.pl
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!