Dron zauważono świtem 20 sierpnia w pobliżu wykańczanej platformy wydobywczej Neptun Alpha, około 160 kilometrów od wybrzeży Rumunii. Niewielką, pomalowaną na czarno jednostkę dostrzegła załoga jednego ze statków obsługujących budowę. Dron nie poruszał się o własnych siłach, tylko dryfował.
Ze względu na znaczenie strategiczne platformy Neptun Alpha i fakt, że przebywało na niej kilkaset osób, podjęto decyzję o jak najszybszym zniszczeniu bezzałogowca. Poderwano więc parę dyżurną rumuńskich F-16. Jeden z myśliwców zaatakował dron przy pomocy działka pokładowego. Nie wywołał jednak dużej detonacji. Dryfujące szczątki bezzałogowca zostały później zbadane przez saperów, którzy znaleźli na nim materiały wybuchowe. Finalnie zostały więc zniszczone tak, aby nie stwarzały zagrożenia dla projektu wydobycia gazu ziemnego.
Rumuński rząd twierdzi, że szybko skontaktował się z Ukraińcami, którzy wykorzystują drony morskie na dużą skalę. Ci mieli jednak zapewnić, że to nie ich jednostka. Nie wyglądała też na żaden znany powszechnie ukraiński dron morski.
Rumuński rząd nie stwierdził oficjalnie, jednak powyższe informacje wskazują na rosyjskie pochodzenie intruza. Mimo że obecnie nie jest znana żadna tak wyglądająca rosyjska jednostka bezzałogowa, to jednak rosyjski program ich budowy i użycia jest znacznie mniej nagłośniony publicznie niż ukraiński odpowiednik. Wiadomo właściwie tyle, że Rosjanie także z takimi bezzałogowcami eksperymentują i używają ich bojowo na małą skalę.
Ze zdjęć opublikowanych przez rumuńskiego ministra obrony Radu Mirutę można wywnioskować, że zniszczony dron od jakiegoś czasu dryfował. Ptaki morskie zostawiły na nim swoje wyraźne ślady, więc musiały wykorzystywać bezzałogowca jako swoje miejsce odpoczynku. Widać też, że jednostka prawdopodobnie miała za główne zadanie zwiad. Miała zamontowany radar morski i być może powietrzny. Nie jest pewne, w jaki sposób była uzbrojona i do czego miały służyć materiały wybuchowe, które na niej znaleziono. Być może był to jakiś mechanizm autodestrukcji albo mały ładunek bojowy. Na zdjęciach widać, że w centralnej części drona znajduje się duża pokrywa. Pod nią mogła być głowica bojowa albo na przykład wyrzutnia lekkich rakiet lub stanowisko startowe drona. Zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy używają dronów morskich w wielu konfiguracjach, nie tylko do prostych ataków samobójczych. Ten konkretny dron mógł ulec awarii albo po wyczerpaniu paliwa nie zadziałał mechanizm autodestrukcji.
Ryzyko związane z rosyjskimi działaniami dywersyjnymi i prowokacjami tylko rośnie. Jak pisze na Wyborcza.pl Wacław Radziwinowicz, bagatelizowanie i ignorowanie coraz ostrzejszej retoryki Kremla nie jest rozsądne. - Putin i szef jego dyplomacji Siergiej Ławrow nie rzucają słów na wiatr - stwierdza dziennikarz.
Jest możliwe, że dron (przy założeniu, że był rosyjski) służył do monitorowania ruchu statków do ukraińskich portów. Rosjanie w przeciągu ostatniego miesiąca znacznie zwiększyli intensywność ataków na nie, odpowiadając na wcześniejsze ukraińskie masowe ataki na rosyjską żeglugę przybrzeżną na Morzu Azowskim. Robili to głównie przy pomocy dronów i rakiet manewrujących. Skądś musieli mieć dokładniejsze dane do wyznaczania celów. Sieć bezzałogowców rozrzuconych pomiędzy wybrzeżem Rumunii oraz Krymem byłaby idealna do uzupełnienia innych środków rozpoznania. Oczywiście mógł mieć też za zadanie dozorować aktywność rumuńskiego wojska czy postępy prac przy projekcie Neptun Deep (Neptun Alpha to główna platforma budowana w jego ramach).
Dla Rumunów to bardzo delikatna sytuacja, ponieważ platforma, obok której doszło do opisanych wydarzeń, jest obiektem o najwyższym znaczeniu strategicznym. To centralny element budowanego właśnie systemu wydobywania gazu spod dna Morza Czarnego w ramach projektu Neptun Deep. Złoże, na którym jest stawiana, jest bardzo duże. Platforma ma zostać uruchomiona w przyszłym roku i wydobywać około 9-10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, podwajając rumuńskie wydobycie tego surowca i czyniąc Rumunię zdecydowanie największym producentem w Unii Europejskiej. Projekt ma więc ogromne znaczenie nie tylko dla Rumunów, ale też całej Wspólnoty. Odkrywanie tuż obok niego najpewniej rosyjskiego drona, biorąc pod uwagę trwającą kampanię dywersyjną rosyjskich służb w całej UE, w oczywisty sposób budzi niepokój. Choć ten konkretny nie wydawał się narzędziem do ataku wymierzonego w instalację.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!