Banner
Newsy 26.05.2026 15:23 przez Redakcja 4 min czytania 40 wyświetleń

Służby w mieszkaniu rodzinnym Karola Nawrockiego. Wiceszef MSWiA o szczegółach akcji

Służby w mieszkaniu rodzinnym Karola Nawrockiego. Wiceszef MSWiA o szczegółach akcji

- Zgłoszenie odebrało Centrum Powiadamiania Ratunkowego w sobotę o godz. 19.33. Dotyczyło pożaru i zagrożenia życia dzieci w lokalu. To zgłoszenie od CPR otrzymały trzy służby: Państwowy System Ratownictwa Medycznego, straż pożarna i policja - mówił po naradzie wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Jak dodał, na miejsce skierowano te trzy formacje.

- To mieszkanie rodzinne pana prezydenta, gdzie zamieszkuje rodzina. (...) Służby nie miały o tym informacji - mówił. Dodał, że lokal nie jest objęty ochroną Służby Ochrony Państwa, bo Karol Nawrocki tam nie mieszka i nie wykonuje swoich obowiązków. 

- Po otrzymaniu drugiego zgłoszenia 15 minut później, mówiącego o zatrzymaniu krążenia dzieci, które tam się znajdowały, kierujący działaniami ratowniczymi podjął decyzję o wejściu do lokalu. Wcześniej podejmowane były próby kontaktu, tych prób było wiele. (...) Okazało się, że w lokalu nikt nie przebywał, akcja została zakończona - przekazał wiceminister.

- Otrzymujemy takich zgłoszeń o zagrożeniu życia i zdrowia wiele, w tym roku to ponad 1,2 tys., z czego w 80 proc. dotarliśmy do ludzi, którzy byli w zagrożeniu. 600 osób wymagało wsparcia, umieszczenia w szpitalach, z czego ok. 300 to były dzieci. Nasze formacje, straż pożarna, policja, ratownictwo, muszą reagować na tego typu zagrożenia i tak było też z tą sytuacją w Gdańsku - mówił Czesław Mroczek. - Dzisiaj złożyliśmy jasne oświadczenie, że sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni - zadeklarował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. 

- Jako kraj od lat borykaliśmy się z fałszywymi zawiadomieniami, w szczególności w zakresie zgłoszeń o podłożeniu materiałów wybuchowych. Wypracowane zostały sposoby postępowania w tej sprawie. Centralne Biuro Śledcze Policji odpowiada za ocenę wiarygodności takiego zgłoszenia, udostępniamy te informacje zarządcom. To pozwoliło lepiej reagować, by nie doprowadzić do paraliżu funkcjonowania instytucji państwowych - zaznaczył.

- W drugim obszarze, zagrożeń dla zdrowia i życia ludzi, (...) one mają priorytet, to są pilne informacje sprawdzane w pierwszej kolejności. Wiarygodność tych informacji jest bardzo duża, w 80 proc. docieramy do osób, które potrzebują pomocy - mówił Czesław Mroczek. 

Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek przekazał dziennikarzom po naradzie z premierem, że "przez domofon nie było kontaktu z osobami z wewnątrz, nie było żadnych oznak pożaru, nie było kwestii zadymienia, ani wewnątrz, ani zewnątrz". - Weszliśmy na balkon, jedno z okien było przejrzyste, można było zobaczyć, że obiekt nie był zadymiony, drugie okno było od wewnątrz zaklejone folią, było ograniczenie widoczności - mówił.

- Po 15 minutach kolejna karetka przyjechała na miejsce ze względu na kolejne zgłoszenie o zatrzymaniu funkcji życiowych pod tym adresem. Kierujący działaniem ratowniczym nie miał już wątpliwości, że trzeba wejść do lokalu, zweryfikować, czy nie ma tam osoby potrzebującej pomocy - dodał. - Mieszkanie było puste, nie zastaliśmy też oznak pożaru - zaznaczył. 

- Podjęliśmy czynności celem ustalenia sprawców tego fałszywego alarmu. Od zeszłego tygodnia pracuje zespół, mając na uwadze te wcześniejsze zgłoszenia dotyczące fałszywych alarmów i informacji wpływających do CPR-ów związanych z zagrożeniem życia i zdrowia - poinformował Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń. - Mamy już ustalone kierunki, mam nadzieję, że w niedługim okresie, w ciągu kilkunastu godzin, poinformujemy państwa o naszych efektach - zadeklarował.

- W tym przypadku była próba nawiązania kontaktu z osobą, która wysłała tego SMS-a [do służb - red.], nie odbierała. Z uwagi na to, że następny SMS dotyczył utraty funkcji życiowych, straż podjęła takie decyzje. My się mierzymy każdego dnia z takimi sytuacjami, gdzie w ciągu kilku minut strażacy czy policjanci muszą zareagować lub zweryfikować, czy ta informacja polega na prawdzie - zadeklarował. 

Komendant Główny Policji odniósł się również do fałszywych zgłoszeń, które dotyczyły m.in. Telewizji Republika i jej pracowników. - Naszym obowiązkiem jest zawsze podjechać, zweryfikować, nawiązać kontakt z administratorem lub osobami, które są na miejscu, czy rzeczywiście nie doszło do zagrożenia zdrowia i życia, żebyśmy mieli pewność, że każdy obywatel będzie zaopiekowany w takich przypadkach - mówił. 

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał w sobotę na portalu X, że fałszywe zgłoszenie "dotyczyło rodzinnego domu Prezydenta RP w Gdańsku". "Służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania. Od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować" - stwierdził Leśkiewicz.

"Dziś atakowane są osoby znane publicznie, za chwilę to zagrożenie może dopaść każdego. Dlatego potrzeba zdecydowanej reakcji. Wszystkie te przypadki muszą zostać wyjaśnione" - zaznaczył. 

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Udostępnij artykuł

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!