Spłonął samochód należący do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Jak twierdzą przedstawiciele organizacji, za podłożeniem ognia stoją górale. Policja w rozmowie z polsatnews.pl potwierdziła, iż nie wyklucza, że było to podpalenie. To kolejna odsłona konfliktu między aktywistami a góralami, z którym mieliśmy do czynienia w sobotę na szlaku do Morskiego Oka. Do incydentu doszło w niedzielę około 2:00 w nocy blisko jednego z obiektów noclegowych w miejscowości Groń (gmina Bukowina Tatrzańska).
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt poinformował, że w wyniku podpalenia spłonął jeden z jego samochodów. Poprzedniego dnia na trasie do Morskiego Oka zorganizowano protest przeciwko wykorzystywaniu koni do transportu turystów. Na miejscu interweniowała policja. Funkcjonariusze użyli siły do odsunięcia z drogi aktywistów blokujących przejazd jednego z wozów. Pożar samochodu DIOZ na Podhalu. Policja: To podpalenie DIOZ o podłożenie ognia oskarżył mieszkańców Podhala . W wydanym oświadczeniu wprost podano, że to górale mieli w odwecie za walkę o konie z Morskiego Oka podpalić pojazd.
Przedstawiciele organizacji podkreślili, że auto było warte 500 tysięcy złotych. Jesteśmy przez oprawców śledzeni, wygrażają nam śmiercią i grożą spaleniem ośrodków - napisali działacze. Jednocześnie domagają się śledztwa, policyjnej ochrony oraz reakcji MSWiA oraz resortu klimatu i środowiska.
Marta Stępień
Źródło: www.polsatnews.pl
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!