Banner
Newsy 21.09.2026 16:30 przez Redakcja 4 min czytania 2 wyświetleń

Wybory w Niemczech. Historyczna klęska chadekĂłw

Wybory w Niemczech. Historyczna klęska chadekĂłw

W nocy z niedzieli na poniedziałek komisarz wyborczy ogłosił oficjalne wstępne wyniki wyborów do parlamentu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Według danych - datowanych przez dziennik "Süddeutsche Zeitung" na 16 minut po północy - pierwsze miejsce w głosowaniu zajęła skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD), która otrzymała 38,2 proc. poparcia. To wzrost aż o 21,5 pkt proc. w porównaniu z wyborami z 2021 roku.

Na drugim miejscu znaleźli się Socjaldemokraci (SPD) z rezultatem 35,5 proc. 6,5 proc. Niemców mieszkających w landzie wybrało Die Linke, a 5,7 proc. - Zielonych.

Sensacją wyborów okazał się wynik CDU, która - według wstępnych wyników - z wynikiem 4,9 proc. nie przebiła nawet pięcioprocentowego progu wyborczego. Pierwszy raz w historii RFN chadecy nie dostali się więc do parlamentu jednego z niemieckich krajów związkowych.

0,1 pkt proc. mniej niż CDU zdobyła prorosyjska lewicowa BSW - założona przez byłą polityczkę Die Linke Sarę Wagenknecht. 

Powyższe wyniki dają AfD 32 mandaty, SPD - 29, a Die Linke i Zielonym - po 5. Landtag Meklemburgii-Pomorza Przedniego liczy 71 deputowanych. Do większości potrzeba 36 mandatów.

W przedziale wiekowym 16-24 lata w Meklemburgii-Pomorzu Przednim tylko 2 proc. wyborców zagłosowało na CDU. Wśród wyborców w wieku od 25 do 34 lat było to 3 proc.

Jak pisze Polska Agencja Prasowa, ostateczny wynik głosowania, zatwierdzony po sprawdzeniu protokołów, ewentualnych błędów wyliczeniowych i ważności głosów, nie powinien znacząco odbiegać od wstępnego końcowego rezultatu podanego przez landową komisję wyborczą.

Według współprzewodniczącego AfD Tino Chrupalli ugrupowanie "wyraźnie" uzyskało w regionie mandat do sprawowania rządów - choć nie zdobyło większości pozwalającej na samodzielne rządy. Jak zapowiedział w telewizji ARD Chrupalla, partia zamierza zaproponować rozmowy o współpracy wszystkim innym siłom politycznym. Polityk dodał, że oczekuje również dymisji kanclerza Niemiec Friedricha Merza.

Wzrost poparcia dla AfD (o 7,2 pkt proc.) oraz duży spadek CDU (o 9,4 pkt proc.) miał miejsce również - według prognozy instytutu Infratest-dimap - w wyborach do Izby Deputowanych w Berlinie. Oba prawicowe ugrupowania uzyskały kolejno 16,3 i 18,8 proc. Najwyższy wynik - 25,7 proc. - uzyskała jednak radykalnie lewicowa Die Linke. Według prognoz z przewidywanym rezultatem 47 mandatów w 158-osobowym parlamencie będzie mogła ona utworzyć większość z SPD (12,1 proc.) oraz Zielonymi (14,3 proc.). 

Die Linke uzyskała szczególnie wysokie poparcie wśród najmłodszych wyborców. Spośród osób w wieku od 16 do 24 lat wybrało ją 42 proc. głosujących. W przedziale wiekowym 25-34 jeszcze więcej, bo aż 48 proc. (wzrost o 31 pkt proc. w stosunku do poprzedniego głosowania).

Kanclerz Merz zabrał w niedzielę głos nieco po godz. 18, po pierwszych prognozach, zgodnie z którymi CDU jeszcze wchodziło do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W siedzibie chadeków w Berlinie kanclerz wynik w tym kraju związkowym na północy Niemiec nazwał "katastrofą".

Zadeklarował jednocześnie, że "chce pchnąć kraj naprzód", podkreślając, że "muszą zostać przeprowadzone reformy". Mimo obecności na miejscu pozostałych czołowych polityków CDU, w tym premierów krajów związkowych, Merz zdecydował się wyjść na scenę sam.

W poniedziałek Merz skomentował spekulacje o rozmowach w kierownictwie CDU na temat jego odejścia ze stanowiska. - Ani wczoraj wieczorem, ani dziś przed południem nikt nie podniósł żadnej kwestii personalnej - powiedział kanclerz. W niedzielę wieczorem w Berlinie przebywali chadeccy premierzy krajów związkowych, w poniedziałek zebrało się kierownictwo partii.

Na konferencji prasowej w poniedziałek kanclerz wezwał, by władze federalne i kraje związkowe "trzymały się razem". Zapowiedział, że w najbliższym czasie odbędą się rozmowy z premierami krajów związkowych o kierunku dalszych działań. - Znajdziemy nową formę współpracy - zapewnił. - Historycznym zadaniem koalicji tutaj, w Berlinie, oraz całego politycznego centrum jest przygotowanie naszego kraju na najbliższe lata i zmierzenie się ze wszystkimi problemami - ocenił Merz. - Chodzi ni mniej, ni więcej, tylko o demokratyczną przyszłość naszego kraju - dodał.

Wynik niedzielnych wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim to kolejne po wyborach w Saksonii-Anhalcie, które odbyły się 6 września, rozczarowanie dla chadeków. Zdaniem obserwatorów taki scenariusz może kosztować Merza nawet przyszłość na urzędzie kanclerskim.

Szef niemieckiego rządu jest rekordowo niepopularny. Według sondażu przeprowadzonego dla telewizji ARD w pierwszej połowie września jedynie 13 proc. Niemców pozytywnie ocenia jego pracę.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Udostępnij artykuł

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!