Banner
Newsy 29.10.2026 16:30 przez Redakcja 3 min czytania 3 wyświetleń

Vuczić nie chciał tak łatwo oddać władzy w Serbii. "Times": Planował zamach stanu

Vuczić nie chciał tak łatwo oddać władzy w Serbii. "Times": Planował zamach stanu

W niedzielę, 25 października 2026 roku, w Serbii odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne. Wybory wygrała opozycyjna Lista Studencka, która zdobyła 52,54 procent głosów i uzyskała większość w 250-osobowym zgromadzeniu. Dotychczasowa partia rządząca Zjednoczona Serbia, na której czele stoi były prezydent Aleksandar Vuczić, poniosła porażkę, gdyż uzyskała tylko 39,29 procent poparcia.

Podczas niedzielnego głosowania sytuacja w stolicy Serbii była niezwykle napięta. - W niedzielę wysłał (Vuczić - red.) do centrum Belgradu 4000 policjantów i 3000 zbirów, aby chronili reżim. Jestem w stu procentach pewien, że planował odrzucić wynik wyborów - powiedział były dowódca serbskiej jednostki antyterrorystycznej Spasoje Vulević.

Jak przekazał "Times", gdy Serbowie udali się w niedzielę do urn wyborczych, zauważono grupy mężczyzn, którzy kierowali się w stronę Parku Pionierów w Belgradzie. Mieli oni ponownie zająć miasteczko namiotowe, w którym przez miesiące koczowali agresywni zwolennicy Vuczicia, opłacani - według doniesień - przez jego partię. - Wysyłano ich w małych grupach, po 20 do 30 osób naraz - dodał Vulević.

Sekretarz generalny Europejskiej Partii Demokratycznej w Parlamencie Europejskim Sandro Gozi przekazał, że z kręgów dyplomatycznych dochodziły niepokojące sygnały wskazujące na to, że Vuczić jest "gotów walczyć" i "przeprowadzić zamach stanu".

W niedzielę o godzinie 18:43 ugrupowanie Goziego wydało oświadczenie ostrzegające, że partia Vuczicia "może sprowokować konfrontacje dziś około godziny 21, gdy pojawią się pierwsze prognozy wyborcze" - podaje brytyjski dziennik.

- W niedzielę rano Vuczić czuł się nietykalny. Podejrzewam, że planowali zgłosić nieprawidłowości wyborcze i domagać się powtórnego głosowania, co wywołałoby protesty. Następnie podsyciliby przemoc i wykorzystali ją jako kolejny pretekst do unieważnienia wyborów - wyjaśnił Rade Djurić, prawnik ze Stowarzyszenia Niezależnych Dziennikarzy Serbii.

Kandydat zwycięskiej Listy Studenckiej Radomir Saiczić również stwierdził, że Vuczić planował użycie przemocy, ale zmienił zdanie. Jak powiedział, "mieli plan, by w razie wyrównanego wyniku obalić rezultat wyborów przy użyciu brutalnej siły, ale dotarły do mnie informacje, że otrzymał wiele telefonów - m.in. od policji - które skłoniły go do zmiany decyzji" - poinformował Saiczić.

"Według niepotwierdzonych pogłosek krążących w Belgradzie do zmiany decyzji miał go namówić były premier Viktor Orban, który sam w kwietniu stracił władzę na Węgrzech po 16 latach rządów" - podał brytyjski dziennik.

Około godz. 21:30 w niedzielę Vuczić osobiście ogłosił wygraną Listy Studenckiej i zaakceptował wynik wyborów. Bojówkarze z parku sprzed parlamentu krótko potem się wycofali. 

Od niemal dwóch lat w Serbii trwały masowe protesty społeczne. Fala niezadowolenia ruszyła po katastrofie z 1 listopada 2024 roku na dworcu w Nowym Sadzie, gdzie w wyniku zawalenia się dachu zginęło 16 osób, a obywatele sprzeciwili się się przeciwko korupcji i zaniedbaniom władz.

Prorządowe media oraz sympatycy Vuczicia mocno atakowali uczestników protestów. Organizatorom demonstracji przypisywali łatkę terrorystów działających na zlecenie zagranicznych państw. Same manifestacje przedstawiciele rządu regularnie określali mianem próby wywołania "kolorowej rewolucji".

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Udostępnij artykuł

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!